Gotowanko | Jednogarnkowy kurczak z ryżem, warzywami i sosem pomidorowym, czyli jak z jednego obiadu zrobić dwa

Gotowanko | Jednogarnkowy kurczak z ryżem, warzywami i sosem pomidorowym, czyli jak z jednego obiadu zrobić dwa


Dzień dobry kochani. Chociaż główną tematyką mojego bloga jest uroda oraz makijaż, postanowiłam, że przestanę się ograniczać. Często do głowy wpadają mi wpisy, które chciałabym zrealizować, ale myślę sobie - no ale przecież to nie bardzo jest beauty. Postanowiłam się więc lekko przebranżowić również w stronę lifestyle. Mam nadzieję, że wpisy będą się podobać ;)

Od dawna nosiłam się z zamiarem rozpoczęcia postów "jedzeniowych". Bardzo lubię gotować, szczególnie kiedy mam trochę wolnego czasu. Oczywiście zdrowo, smacznie i niedrogo. Nie lubię marnować jedzenia i płacić za posiłki krocie, bo ci, którzy są na swoim znają pewnie wartość pieniądza. Często inspiruje się przepisami z internetu, ale zmieniam je pod siebie, czyli nadaję im drugie życie. Czasami eksperymentuję i wymyślam dania samodzielnie. Pamiętajcie, zdrowe odżywianie nie musi być drogie!

Dodam jeszcze, że nie jestem zawodowym kucharzem ani dietetykiem, więc jak prawdziwa pani domu wszystko robię "na oko". Nie liczę również kalorii w posiłkach :)

Jeśli więc jesteście zainteresowani zdrowymi, smacznymi, tanimi i często szybkimi przepisami, to zapraszam na pierwszy post z serii "Gotowanko". Gotowanko, bo jakoś utkwiło mi w głowie zdanie "ale dziś robię gotowanko". Haha nie pytajcie :D



Osobiście gotuję zupy na niezbyt tłustym mięsie, najczęściej na skrzydełkach albo udkach z kurczaka. Żeby wyszło taniej i ekonomiczniej połowę mięska wrzucam do zupy a z drugiej połowy robię kolejne danie obiadowe lub całe mięsko przerabiam na obiad na kolejne dwa dni. Uwielbiam potrawki, ale tym razem zdecydowałam się na jednogarnkowy (u mnie patelniowy) ryż z warzywkami i sosem pomidorowym.

Składniki:
Obiad na 2 dni.
• około 6 ugotowanych skrzydełek lub innego mięsa z zupy
1 woreczek ryżu
• 2 marchewki • 1 mała cukinia• 250 g pieczarek
• 3 ząbki czosnku (jeśli nie lubisz, możesz dać według uznania)
• 1 mała cebula czerwona (można dać białą)
• przecier pomidorowy lub passata 250/300 g
• sól, pieprz, oregano, bazylia, natka pietruszki lub koperek, olej
• 2/3 szklanki wody

1. Marchewkę, cukinię i pieczarki poszatkować w ulubione kształty (najlepiej kwadraty). Cebulkę pokroić w piórka a czosnek w cienkie pasterki.
2. Mięso z zupy podzielić na małe kawałki (ja po prostu poszarpałam).
3. Podsmażyć mięso delikatnie z ulubionymi przyprawami na patelni z niewielkim dodatkiem ulubionej oliwy/ oleju.
4. Mięso przełożyć do miseczki i wrzucić na patelnie cebulę i czosnek. Kiedy delikatnie się zeszklą szybko dodać marchewkę i zalać dwoma szklankami wody. Przykryć i dusić kilka minut, aż marchewka delikatnie zmięknie.
5. Gdy marchewka w naszym odczuciu będzie już lekko miękka wrzucić do marchewki woreczek ryżu (oczywiście wysypać go z woreczka). Woda powinna zakrywać ryż.
6. Po około 4 do 5 minut na patelnie dołożyć pieczarki, podlać wodą i dusić kolejne 2-3 minuty.
7. Następnie wrzucić cukinię. W razie potrzeby dodać wody, ale nie za dużo, by ryż mógł wchłonąć resztę wody z gotowania.
8. Czas na sos: gdy warzywa i ryż będą już prawie miękkie, dodać do nich mięso i zalać passatą. Wymieszać. Doprawić według uznania (tu zawsze będę zostawiać wolną rękę, bo każdy z nas lubi inną intensywność potraw, więc doprawiaj, aż uznasz, że taki sos ci odpowiada).
9. Sos dusić do zgęstnienia. Nie powinno go być zbyt dużo, a ryż nie powinien w nim zbyt mocno pływać.
 Danie posyp koperkiem lub natka pietruszki.

Voilà i gotowe. Oczywiście możecie te warzywa zastąpić również innymi. Świetnie sprawdzi się groszek, fasolka czy papryka. W razie konieczności możecie wybrać gotowy sos z dobrym składem zalać nim miękkie już warzywa i podgrzać chwilę. Nie bardzo wiem, które sosy będą miały dobry skład i co Wam polecić, ale kojarzy mi się, że marka Primo Gusto ma całkiem przyjemny sos. 
Dajcie znać, czy znacie jakieś sosy z dobrym składem.
Smacznego! :D
Nowości Lipca

Nowości Lipca


Niestety tarczyca i inne problemy zdrowotne dają mi w kość, dlatego chociaż zmotywowana odpuszczam w pewnych momentach i dlatego u mnie takie przerwy :C Trzymajcie kciuki, by takich przerw było jak najmniej.
A co słychać u Was? Jak mijają wakacje? Gdzie już byliście, lub jakie macie plany na ostatnie 16 dni sierpnia? Kupiliście może na wakacjach jakieś ciekawe perełki kosmetyczne? U mnie w lipcu zebrało się kilka nowości w tym jedno odkrycie, które zmieniło nawilżenie mojej skóry, dlatego zapraszam do przeczytania :)


1. Zrób Sobie Krem potrójny kwas hialuronowy 1,5% - no to zacznijmy od mojego małego odkrycia. Chociaż już nie raz słyszałam o działaniu kwasu hialuronowego na skórę nie miałam okazji spróbować. W końcu zdesperowana brakiem dobrego nawilżenia ze strony jedynego nie obciążającego mojej cery kremu sięgnęłam po potrójny kwas ze ZRS. To był strzał w 10!

2. Yope naturalny szampon i odżywka mleko owsiane - i tu małe rozczarowanie. Szamponu nie lubię, bo mam problem ze zmyciem tego gagatka. Odżywka taka zwyczajna jak dla mnie. Oczywiście ciągle testuję, więc nie jest to moja ostateczna opinia ;)

3. Catrice kredka do brwi Slim'matic - nie było w drogerii mojej ulubionej kredki z Wibo, dlatego zdecydowałam się na automatyczną kredeczkę z promocji od Catrice. Nie zbyt się polubiłyśmy, ponieważ jest bardzo nie wydajna. Tak niewydajnej kredki dawno nie miałam, a i sztyft dziwnie zmienia kształt podczas malowania.

4. Bell Hypoallergenic Nude Liquid Powder - podkład który w szybkiej chwili stał się wręcz kultowy za sprawą youtuba. Musiałam spróbować i spróbowałam. Czy zachwyca, wciąż nie wiem. Muszę jeszcze dokładniej mu się przyjrzeć, ale spodziewałam się petardy od pierwszego nałożenia, a tu nie do końca tak pięknie jak mogłoby się wydawać ;p

5. Zrób Sobie Krem naturalny złoty olej jojoba - nigdzie nie mogłam znaleźć zdjęcia opakowania, ale tak, jedną z moich nowości jest olej jojoba. Niestety moja skóra nie lubi się za bardzo z olejami, ale lekka jojoba fajnie sprawdza się jako dodatek do glinki oraz w okolice oczu.

6. Lovely Sweet kissing powder HD - puder dorwałam na promocji w Rossmannie, a że potrzebowałam czegoś nowego to wrzuciłam do koszyka. Niestety nie do końca jest moim ulubieńcem, chociaż fajnie sprawdza się pod oczy, ale więcej napiszę w recenzji. 


Czy próbowaliście już te produkty? Dajcie znać czy znacie i co o nich sądzicie :D
Najlepsze tanie kosmetyki do makijażu do szkoły

Najlepsze tanie kosmetyki do makijażu do szkoły


Witam moi piękni. Jak mogliście zauważyć znów nie było mnie dłuższą chwilę. Niestety choroba dała w kość, ale po woli wracam do siebie. Okropnie stęskniłam się za blogowaniem i tworzeniem nowym makijaży, ale miałam duuużo czasu było nazbierać pomysłów i inspiracji.  
Dla wielu z nas za miesiąc rozpocznie się szkoła. Tak, dla mnie również, ponieważ poza makijażem postanowiłam rozwijać się też w kierunku paznokciowym. Od września zaczynam roczną szkołę manicure. Już nie mogę się doczekać, aż zaczną się zajęcia! Z tej okazji przygotowałam dla Was post z tanimi i jak dla mnie najlepszymi kosmetykami na często długie godzinny szkolne.
Jaki powinien być makijaż do szkoły? Moim zdaniem naturalny, długotrwały oraz szybki, bo komu chce się wstawać 2 godziny wcześniej, by wykonać piękne blendowanie czy idealnie podkreślić usta. 


Produkty podzieliłam na dwie podstawowe kategorie - dla osób lubiących mocniejsze krycie oraz dla tych, który wolą delikatne, typowo naturalne i świetliste wykończenie. 

1. Golden Rose Makeup Fixing Spray - myślę, że w obu kategoriach mogłabym polecić ten fixer. Jeśli nie chcecie zbyt często przeglądać się w lustrze i poprawiać makijażu warto spryskać buzie odrobiną sprayu fixującego. W tym przypadku tanim i świetnym produktem jest GR, który dość długo przytrzymuje makijaż na swoim miejscu. 19.90 zł

2. Wibo Mood Translucent Baking Powder - czy ktoś jeszcze nie zna tej nowości? Wibo niedawno zaprezentowało nam puder przeznaczony do wypiekania. Jest drobno zmielony, nie podkreśla skórek i fajnie gruntuje makijaż. Poza tym wiele osób porównuje go do osławionego już pudru z wyższej półki Huda Beauty Easy Bake Loose Powder, który kosztuje niemało, bo aż 172 zł. Cena Wibo, to 29.99 zł, więc myślę, że warto spróbować. 

3. Loreal Infallible Blush Paint Pinks i Ambers - która z nas nie ma czasami ochoty pobawić się kolorami rumieńców? Skoro nie mamy czasu na łączenie kolorów na powiekach, to nadajemy kolor naszym policzkom. Chociaż cena jest dość wysoka, bo na ezebra dostaniemy paletkę za około 55 zł, to pamiętajmy, że mamy tu aż 5 ślicznych odcieni. Są one lekko rozświetlające i można bez problemu je ze sobą mieszać. 

4. Sensique High Coverage Liquid Concealer - to moje małe odkrycie, które znajdziemy w drogerii Natura. Za jego stworzeniem stoi świetny wizażysta Daniel Sobieśniewski twórca pędzli Hulu. Korektor bardzo ładnie kryje i nie wysusza okolicy oka. Do tego kosztuje tylko 16.90!

5. Golden Rose Total Cover - w danej chwili mój ulubiony dobrze kryjący podkład. Ma piękne wykończenie i jest wydajny. Jedna warstwa daje naturalne krycie, dwie pozwalają na przykrycie niemal wszystkich niedoskonałości na skórze. Do tego odcień 03 Almond, który używam na fajny oliwkowo-żółty ton. Gdy tylko spróbuje czegoś nowego i tak zawsze wracam do Total Cover ;) 39.90 zł. 

6. Wibo Feather Brow - z rana nie chce mi się "walczyć" z pomadą, czy cieniami do brwi, które lubię używać na mokro, dlatego delikatne wypełnienie brwi kredką sprawia, że są one podkreślone i nie spędzam nad nimi zbyt wiele cennego o poranku czasu. 16.79 zł

7. Golden Rose Long Stay Brwow Gel - aby brwi były na miejscu przez cały dzień polecam utrwalający żel od GR. Nadaje subtelny kolor, a włoski są doskonale ułożone i nie muszę się o nie martwić. 20.90 zł. 

8. Golden Rose Terracotta Powder 04 - kocham ten bronzer! Ma idealny kolor, daje lekko satynowe wykończenie, jest mineralny i bardzo wydajny. Cudnie sprawdza się w codziennym makijażu. 25.90 zł. 

9. Makeup Revolution Reloaded Just My Type - rozświetlacz jest naprawdę piękny. Szampańsko -złoty odcień błyszczy się cały dzień. 15.90 zł 

1. Bourjois Healthy Mix - ja nadal jestem wierna klasykowi rozświetlających podkładów. Być może stacjonarnie do najtańszych nie należy, ale w internecie można znaleźć go w naprawdę przystępnej cenie. Dla fanek lekkiego krycia, szczególnie podczas pierwszych, ciepłych dni w szkole będzie idealny. Cena około 40 zł. 

2. Makeup Revolution Renaissance Illuminate Radiant in Rose - ale to jest ładne! W paletce znajdziemy naprawdę ślicznie błyszczący rozświetlacz, który może zastąpić nam również rozświetlający róż. Kolor brzoskwiniowo-różowy będzie wyglądał naturalnie oraz świetnie pasował do wielu karnacji. Kosztuje około 39 zł. 

3. Wibo Beach Cruiser HD Body&Face Bronzer 02 - bardzo dobrze napigmentowany perfumowany bronzer. Nie jest ani zbyt pomarańczowy, ani zbyt chłodny, dlatego bardzo fajnie sprawdzi do podkreślenia policzków. Daje lekko satynowe wykończenie przez co twarz nie jest płaska, a ładnie odbija promienie słońca.  29.99 zł. 

4. Golden Rose HD Concealer - bardzo polubiłam ten korektor pod oczy. W tej okolicy świetnie rozświetla i nie podkreśla zmarszczek. Ma również ładne krycie. Sprawdzi się też do rozjaśnienia centralnej części twarzy. Ma gąbeczkę, która ułatwia rozprowadzenie produktu, ale można ją zdjąć. Minusem jest to, że nagle zepsuł mi się klik i nie mogę wykończyć korektora :C 22.90 zł. 

5. Wibo Eyebrow Stylist Brązowy Żel Do Brwi - jeśli lubisz tylko przeczesać włoski kolorowym żelem, to tutaj najdziesz fajny i tani produkt dostępny stacjonarnie. Utrwalenie może nie jest szałowe, ale za to wygląda bardzo naturalnie. Fajnie sprawdza się też nałożony na podkreślone wcześniej brwi kredką lub cieniem. 12.59 zł 

Mam nadzieję, że post był przydatny i odkryliście nowe tanie propozycje do codziennego makijażu. A Wy jakich produktów używacie na co dzień? Po jakiej stronie jesteście - lekkie czy mocniejsze krycie? Ja w zależności od humoru i stanu cery :D
Recenzja: BIELENDA | Botanic Formula krem odżywczy z olejem z granatu + amarantus, czyli cudo dla skór bardzo suchych

Recenzja: BIELENDA | Botanic Formula krem odżywczy z olejem z granatu + amarantus, czyli cudo dla skór bardzo suchych


Witam moi drodzy. Jak mijają Wam wakacje? Kto już zaczął urlop? Opowiedzcie mi coś o swoich planach na letni odpoczynek!
U mnie dość sporo się działo przez ostatni miesiąc, ale w końcu wszystko wróciło do normy i mam nadzieję, że tak zostanie. Dziś przychodzę do Was z recenzją kremu Bielenda Botanic Formula, który dla skór suchych może być zbawienny, tłustym jednak może zrobić krzywdę.
Zazwyczaj nie kupuję tak bogatych kremów jak ten, ale skusiła mnie popularność nowej serii oraz cena. Na promocji zapłaciłam nie więcej niż 15 zł. Niestety jednak nie polubiliśmy się, ale być może Ty się zakochasz.

Informacje o produkcie
Bielenda Botanic Formula to krem bogaty w naturalne wyciągi roślinne, który głęboko odżywia, wzmacnia i rewitalizuje skórę. Optymalnie nawilża, zmiękcza i uelastycznia naskórek, zapobiega wiotczeniu i przedwczesnemu powstawania zmarszczek. Koi, łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia i łuszczenie skóry, ogranicza powstawanie wyprysków, wyrównuje koloryt. Zapewnia cerze idealny wygląd i wydobywa jej naturalne piękno.
Botaniczny krem odżywczy do każdego rodzaju cery, zwłaszcza suchej, osłabionej, skłonnej do podrażnień, zaczerwienień, łuszczenia się i powstawania wyprysków.
Krem na dzień/noc. Zawiera filtr UV. Można stosować pod oczy.
 

• Produkt: Bielenda Botanic Formula krem odżywczy z olejem z granatu + amarantus
• Cena: 27.99 zł/ 50 ml
• Gdzie kupić: Drogerienatura.pl | Drogeriapigment.pl | Cocolita.pl

Działanie
Pierwszą rzecz jaką zauważyłam po otwarciu kremu to piękny zapach. Jestem bardzo słaba w opisywaniu zapachów, ale moim zdaniem czuć tu owoce połączone z kwiatami. Zapach dość oryginalny, ale bardzo ładny, niezbyt drażniący nos, chociaż wyczuwalny.
Opakowanie to szklany, solidnie wykonany słoiczek.
Co najważniejsze krem naprawdę dobrze natłuszcza skórę. Powiedziałabym nawet, że rzeczywiście czuć lekkie odżywienie naskórka, szczególnie, że nakładałam krem na bardzo suchą, odwodnioną skórę, którą starałam się doprowadzić do normalności. Po wieczornym użyciu kremu rano skóra nadal była miękka i miła w dotyku.
Krem pozostawia lekko tłusty film na skórze, co wieczorem nie było dla mnie większym problemem. W dzień niestety kompletnie nie sprawdził się pod podkład. Mam wrażenie, że fluid ważył się na tym kremie i szybciej "zjeżdżał" w ciągu dnia.
Krem fajnie wygładzał naskórek, aczkolwiek do skóry tłustej/mieszanej raczej bym go nie poleciła. Zapchał tragicznie moje pory (i nie tylko moje, ale znajomego, który testował krem również). Na buzi pojawiło się sporo większych wyprysków oraz drobna kaszka, która wyskakuje u mnie własnie wtedy kiedy krem jest zbyt bogaty lub ma dużo gliceryny. Niestety krem nie ogranicza powstawania wyprysków jak zapewnia producent, wręcz je powoduje.
Na dłuższą metę nie byłam w stanie wykorzystać kremu nakładając go na całą buzię, ale fajnie sprawdza się pod oczami i w tym obszarze nie robi mi krzywdy.
 

Skład
Aqua (Water), Tripelargonin (emoleint z nasion ostropestu), Oryza Sativa (Rice) Bran Oil (olej ryżowy), Sorbitan Stearate (emulgator), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea), Squalane (skwalan), Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil (olej z nasion babassu), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej macadamia), Glycerin (gliceryna), Ethylhexyl Stearate (emolient), Glyceryl Stearate (emolient), Cetearyl Alcohol (alkohol tłuszczowy), Betaine (betaina, pochodna gliceryny), Tocopheryl Acetate (wit.E), Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil (olej z pestek granatu), Amaranthus Caudatus Seed Extract (olej z nasion szarłata zwizłego), Tocopherol (wit.E), Beta-Sitosterol (emolient, stabilizator), Squalene (skwalan), Ascorbyl Palmitate (antyoksydant), Sorbitol (humetant), Sorbityl Laurate (emulgator), Xanthan Gum (stabilizator, zagęstnik), Disodium EDTA (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol (konserwanty), Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool (sub.zapachowe). 
 

Ocena końcowa
Uważam, że krem sam w sobie jest bardzo dobry, ale niestety nie dla skór tłustych. Obecnie mam skórę mieszaną odwodnioną i jak pisałam wyżej nie byłam w stanie zużyć kremu, ponieważ pogarszał on tylko stan mojej cery. Myślę jednak, że fajnie sprawdzi się u osób z bardzo suchą skórą, które nie mają problemu z używaniem masła shea, gliceryny czy mieszanek olei w jednym produkcie.

Kto z Was używał już tego kremu? Jak zareagowała Wasza skóra? Może używaliście już innych produktów z serii Botanic Formula? Który polecacie?
Makijażowy tutorial: Czerwone half cut crease z szampańskim różem

Makijażowy tutorial: Czerwone half cut crease z szampańskim różem


Witam serdecznie kochani. W końcu odważyłam się rozpocząć serię nad która długo się zastanawiałam, czyli makijażowe tutoriale. Sama często korzystam z takich tutoriali i łapię dzięki nim inspirację. Mam nadzieję, że i Wy znajdziecie u mnie trochę inspiracji, a posty pomogą Wam w odtworzeniu dziennych, jak i tych bardziej szalonych makijaży. 
Oczywiście mój pierwszy wpis być może nie jest idealny, musicie mi wybaczyć, ale mam nadzieję, że z wpisu na wpis zdjęcia oraz użyte produkty ulegną poprawie i będą bardziej różnorodne.
Na pierwszy rzut przygotowałam dla Was bardzo łatwe half cut crease z rozświetlającym, szampańskim różem oraz kreską.



1. Pierwszą rzeczą jest wstępne wypełnienie brwi przy pomocy Wibo Feather Brow Creator w kolorze Dark Brown oraz najciemniejszego cienia z paletki Kobo Matt Eye Shadow Set. Następnie wyrysowuję (czyszczę) dół brwi cienkim, płaskim, syntetycznym pędzelkiem i korektorem Golden Rose HD Concealer.

2. Na powiekę nałożyłam bazę z tego samego korektora i przypudrowałam pudrem transparentnym z Golden Rose.

3. Następnie na załamanie powieki nakładam czerwony cień z palety Makeup Revolution Newtralss 3 i blenduję w górę oraz tworze lekko zaokrąglone kocie oko.

4. Na powiekę nakładam puchatym, ale bardziej płaskim pędzelkiem dwie warstwy brązowego cienia z tej samej paletki i blenduje go z czerwienią.

5. Puchatym czystym pędzelkiem i jasnym cieniem rozcieram granice ceni.

6. Kolejnym krokiem jest odcięcie half cut crease. Odcinam go korektorem GR HD i na nakładam na bazę z korektora połyskujący szampańsko-różowy cień z palety MUR Iconic Vitality. Na to dodaję odrobinę połyskującego złota, a granice matowego cienia i half cut crease delikatnie zacieram brązem, którego używałam wcześniej.

7. Maluję czarną kreskę i mokrą chusteczką wycieram niepotrzebny cień, by powstał kształt kociego oka.

8. Dolną powiekę uzupełniam czerwonym cieniem, dokładam na niego brąz, rozcieram, by ładnie się połączyły. Krawędzie blenduję czystym pędzelkiem z odrobiną jasnego cienia, a wewnętrzny kącik rozświetlam cieniem w kolorze różu oraz odrobiną rozświetlacza Lovely w różowym odcieniu. Na linię wodną nakładam biała kredkę. Tuszuję rzęsy, przyklejam sztuczne Kiss... i gotowe!
Na koniec uzupełniam braki w brwiach, które zawsze widzę po wykończeniu makijażu.



Chociaż wydaje się to dość skomplikowane wcale takie nie jest, a pewne elementy można zastąpić i przyśpieszyć makijaż. Wcale nie musisz używać dodatkowo rozświetlającego złota na powiecie, a kącik rozświetlić możesz tym samym szampańsko-różowym cieniem, który położyłam na odcięcie. Sztuczne rzęsy też nie są obowiązkowe :D

Czy chcielibyście zobaczyć następnym razem? Na jaki tutorial macie ochotę?
Copyright © 2014 Karolinka's beauty and makeup , Blogger