Biocosmetics | Mój ulubiony peeling, czyli czym jest korund i jak działa zielona glinka

Biocosmetics | Mój ulubiony peeling, czyli czym jest korund i jak działa zielona glinka


Witam piękni ludzie. Posypało nam śniegiem z czego nie jestem zadowolona, bo zwyczajnie nie lubię zimna i nie mogę doczekać się wiosny. Kto z Was lubi zimę zostawia komentarz :D

Dziś mam dla Was post do którego zdjęcia zrobiłam baaaardzo dawno temu. Tak dawno, że zapomniałam, iż nadal są w moim folderze z postami do przygotowania.
Opowiem Wam trochę o najlepszym peelingu na świecie, czyli korundzie oraz zielonej glince, a z kolejnymi postami chciałabym przedstawić Wam działanie najbardziej popularnych glinek kosmetycznych.
Jestem pewna, że prawie każdemu z nas obiły się o uszy glinki, ale korund? Zacznijmy więc od omówienia tego gagatka.

CZYM WŁAŚCIWIE JEST KORUND. JAKIE MA WŁAŚCIWOŚCI I KTO MOŻE GO STOSOWAĆ

Korund to tak zwany tlenek glinu, czyli minerał, który od lat stosowany jest w gabinetach kosmetycznych do mikrodermabrazji. W skrócie - mikrodermabrazja to zabieg kosmetyczny, polegający na oczyszczaniu skóry przez ścieranie zewnętrznych warstw naskórka. 
Korund kosmetyczny dostępny jest nie tylko dla kosmetologów, ale również dla każdej osoby chcącej przeprowadzić domową mikrodermabrazję.

Jak wykonać taki zabieg w domu?
Przede wszystkim potrzebujemy korundu. Ja nigdy nie odmierzam ilości, ale wydaje mi się, że 1/2 łyżeczki powinna starczyć na jeden zabieg. Korund mieszamy z ulubionym olejkiem i okrężnymi ruchami masujemy buzię oraz szyję przez kilka minut omijając okolice oczu.
Można również pomieszkać kilka olejków, dodać kilka kropel kwasu hialuronowego, lub zwyczajnie połączyć odrobinę korundu z ulubionym żelem do twarzy.

Jak często wykonywać zabieg?
Jak wiadomo peeling powinniśmy wykonywać minimum raz w tygodniu, ale w zależności od cery każdy z nas powinien dostosować częstotliwość do własnych potrzeb. Ja zazwyczaj wykonuję peeling 2 razy w tygodniu przy czym jeden jest standardowy a drugi delikatny.
Z korundem warto jednak uważać. Znajoma kosmetolog powiedziała mi, że korund powinniśmy używać nie częściej niż raz na 10 dni! Korund jest naprawdę ostrym zdzierakiem i przy zbyt częstym używaniu może zwyczajnie uszkodzić naskórek.

Kto powinien uważać na tlenek glinu?
Na pewno osoby z cerą naczynkową. Odradzałabym w tym przypadku używanie mocnych zdzieraków. Najlepiej zaopatrzyć się w peelingi enzymatyczne. Również osoby z mocnymi wypryskami/cerą trądzikową powinny uważać, by nie podrażnić skóry i dodatkowo nie roznieść wyprysków po twarzy.
Pamiętajmy, by korundu nie stosować z samą wodą oraz silnymi kwasami. Może to poważnie podrażnić skórę.

ZIELONA GLINKA I JEJ OCZYSZCZAJĄCA MOC

Zielona glinka jest jedną najpopularniejszą z glinek. Wiele z nas kojarzy ją z silnym oczyszczaniem. I słusznie!

Czym jest glinka zielona?
Glinkę wydobywa się z głębokich pokładów krzemionkowo-aluminiowych. Zawiera około 20 soli mineralnych, w tym krzem, sód, potas i magnez. Bogata jest również w szereg mikroelementów i pierwiastków.

Jakie ma właściwości i u kogo się sprawi?
Zielona glinka świetnie sprawdzi się u cer tłustych, trądzikowych oraz łojotokowych. Jest jedną z najsilniej działających glinek, dlatego świetnie oczyszcza, matuje i lekko złuszcza naskórek. Ma właściwości dezynfekujące oraz gojące. Ma również moc, która naturalnie odtłuszcza skórę na czym z pewnością zależy posiadaczom cer tłustych. Glinka ta pomaga również zahamować powstawanie bakterii na naszej skórze, dzięki czemu uspokaja cery trądzikowe. Osobiście zauważyłam też, że bardzo delikatnie rozjaśnia skórę. Ma też właściwości ściągające, co pomaga w walce ze zmarszczkami.

Jak wykonać zabieg z wykorzystaniem glinki i jak często?
Przede wszystkim nigdy nie używam do rozrabiania glinki metalowych elementów, ponieważ mogą one wejść w reakcje z produktem. Najlepiej sprawdzają się plastikowe miseczki i syntetyczne pędzelki.

Ja mieszkam czubatą łyżeczkę glinki z jedną łyżeczką wody. Jeśli widzę, że papka jest zbyt gęsta dodaję jeszcze odrobinę wody, lub gdy jest zbyt rzadka dodaję odrobinę glinki. Mieszkam do uzyskania gładkiej masy.
Do glinki warto użyć wody przygotowanej lub ulubionego hydrolatu.

Pamiętajmy też, by nie pozwolić glince zaschnąć na buzi. Podrażnia to wtedy skórę i na własnej buzi przekonałam się jak nieprzyjemne i swędzące mogą być plamy w miejscach, gdzie glinka była sucha jak wiór. Aby glinka nie zaschła, warto dodać kilka kropel ulubionego olejku i oczywiście spryskiwać maseczkę wodą z atomizera.

Mask Time: Faceboom maseczka z różową glinką, idealna dla cer tłustych i mieszanych

Mask Time: Faceboom maseczka z różową glinką, idealna dla cer tłustych i mieszanych


Witajcie kochani! Jak czujecie się po świątecznej przerwie? Ja mam się naprawdę dobrze, ale nie będę owijać w bawełnę i przyznam, że przez ostatnie 2 miesiące kompletnie straciłam wenę. Mogliście to zauważyć, chociażby na moim intstgramie. Przestałam publikować zdjęcia oraz odpuściłam pisanie bloga, chociaż dopiero co wróciłam. Uznałam, że lepiej będzie zacząć wtedy, kiedy poczuję przypływ energii, by nie zanudzać Was słabymi makijażami oraz recenzjami napisanymi w byle jaki sposób. Uważam, że czasami każdy z nas potrzebuje takiej przerwy. Mi zrobiła ona bardzo dobrze. Pozbierałam myśli, spędziłam trochę czasu z bliskimi i przyjaciółmi, przemyślałam wiele spraw i przygotowałam dla Was sporo nowych recenzji oraz makijaży, które w międzyczasie dopracowywałam.
Dziś zacznę od recenzji maski z glinką różową od Faceboom – marki, którą ostatnio pokochałam! 


Informacje o produkcie
Produkt jest naturalną, detoksykująco-kojącą maską do twarzy. Nadaję się do każdego rodzaju skóry, w szczególności mieszanej i tłustej, ale również do suchej, delikatnej i skłonnej do podrażnień. Powstała na bazie naturalnej wegańskiej formuły.
Nie zawiera SLS, PEG-ów, parabenów ani olei mineralnych. 

• Produkt: Faceboom maseczka z różową glinką
• Cena: 9.99 zł/ 40g
• Gdzie kupić: Bodyboom.pl | Rossmann.pl | Drogerianatura.pl | Cocolita.pl

Działanie
Maseczka ma bardzo lekką, wodnistą konsystencję. Spodziewałam się raczej czegoś bardziej kremowego w stylu typowych masek z glinką. Ma kolor delikatnie różowy, ale po zaschnięciu robi się kompletnie przeźroczysta i matowa.
Po nałożeniu maski odczuwam delikatne pieczenie, szczególnie w miejscach, gdzie mam większe niedoskonałości lub ranki. Być może jest to spowodowane składnikiem Gluconolactone, który jest naturalnym antyoksydantem i należy do grupy polihydrokwasów (PHA).
Maseczka przez swoją konsystencję nakłada się bezproblemowo, jednak radziłabym uważać przy jej otwieraniu i wyciskaniu. Niestety mi wyskoczyła za pierwszym razem na podłogę :) Zmywa się również szybko i łatwo.
Maska zasycha na buzi podobnie do glinki, ale jest odrobinę bardziej komfortowa w noszeniu. Polecałabym jednak zwilżanie maski wodą lub hydrolatem, tak jak to robimy w przypadku czystej glinki, by uniknąć kompletnego zaschnięcia a następnie ściągnięcia (i/lub podrażnienia skóry). 
Zapach jest dość intensywny, podobny do reszty zapachów z tej serii.
Maska ma delikatne działanie złuszczające oraz wygładzające. Po zastosowaniu twarz wydaje się być jaśniejsza, gładsza oraz przyjemnie oczyszczona. Najlepsze efekty widać po regularnym stosowaniu ( u mnie raz, czasami dwa razy na tydzień).
Maska ma również bardzo ładny skład. Zawiera min. glinkę różową – jedną z łagodniejszych, glinkę zieloną, którą świetnie oczyszcza i kontroluje wydzielanie sebum, skrobię ryżową, która pomaga w matowieniu skóry, kalaminę, która łagodzi podrażnienia, kwas mlekowy, który wspomaga nawilżenie oraz ekstrakt z lotosu i hibiskusa
.  


Skład
Aqua (Water), Propanediol, Kaolin, Oryza Sativa (Rice) Starch, Gluconolactone, Argilla, Calamine, Montmorillonite (Pink Clay), Illite, Lotus Corniculatus Flower Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Lactic Acid, Xanthan Gum, Glycerin, Quartz, Potassium Sorbate, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate.

Ocena końcowa
Zdecydowanie polecam te maseczkę! Już po pierwszym zastosowaniu widać różnicę w czystości skóry, aczkolwiek nie jest to bardzo silny efekt. Potrzeba trochę czasu, by zobaczyć super efekty. Jej delikatna konsystencja oraz ładny skład sprawdzą się przy każdej cerze :)


Poznaliście już produkty marki Faceboom? Kto z Was używał już różowej maski z glinką i jakie są Wasze odczucia?

Makijaż back to school | Makijaż do pracy

Makijaż back to school | Makijaż do pracy


Witam wszystkich ponownie na moim blogu. Mam za sobą długą przerwę, ale od dawna bardzo chciałam znowu zacząć pisać. Nie było mi łatwo wrócić, ale w końcu wzięłam się w garść i odświeżyłam swoje kanały.
Przez ten cały czas sporo się uczyłam, dlatego teraz chciałabym znowu dzielić się z Wami swoją wiedzą. Pokażę Wam jak się malować oraz porozmawiamy sobie o kosmetykach do pielęgnacji czy włosów. Będę publikować recenzje produktów oraz tutoriale i porady makijażowe.

Dziś przygotowałam dla Was coś na dobry początek trudnego roku szkolnego. Makijaż back to school.
Makijaż ten musi być lekki, podkreślający urodę, ale nie za mocny. Pozostawmy czerwone szminki i smokey eyes na weekendowe wyjścia z przyjaciółmi, a na co dzień skupmy się tym, co w szybki sposób pomoże wydobyć z nas piękno.

Makijaż back to school nada się również do pracy. Sama taki robię. Wykonuję go zazwyczaj 30 min, ale ja lubię wstawać wcześniej, spokojnie zjeść śniadanie, umalować się popijając kawę. Obecnie mam na to czas. Jednak pewne etapy tego makijażu możemy pominąć lub przyśpieszyć, dzięki czemu makijaż ten wykonamy w maksymalnie 15 minut.


Co będzie Ci potrzebne do wykonania tego makijażu?
Podkład - jeśli Twoja skóra jest w dobrej kondycji przygotuj lekki/nawilżający, najlepiej mineralny podkład. Skup się na wyrównaniu kolorytu skóry, a nie doskonałym zakryciu zaczerwienień. 
Do tego makijażu użyłam podkładu Eveline Selfie Time. Niestety przez jego nieciekawy skład używam go tylko wtedy kiedy nie mam czasu lub chęci do wykonania idealnego makijażu. Szybko się rozprowadza, ma ładny kolor oraz lekkie krycie. 

Jeśli na co dzień szukasz jednak mocniejszego krycia, to spokojnie możesz użyć matującego/dobrze kryjącego podkładu. Nałóż jedną lub dwie cienkie warstwy, by nie obciążyć za mocno skóry. 

Korektor - korektor o średnim kryciu, którego używasz po oczy możesz również użyć, by zbudować większe krycie na twarzy. Po prostu nałóż korektor w miejsca, które nadal przebijają spod podkładu. Resztkę korektora, którą masz na gąbce/pędzlu/palcu wklep w powieki. Dzięki temu cienką warstwą zakryjesz i wyrównasz kolor oraz stworzysz bazę pod rozświetlacz. Obecnie używam świetnych korektorów z Sensique High Coverage Liquid Concealer. Dają lekkie krycie w stronę średniego i satynowe wykończenie. 

Puder - zaaplikuj cienką warstwę swojego ulubionego pudru. Ja używam pudru ryżowego z MySecret. Ładnie matuje, nie wyświeca się zbyt szybko, ale łatwo z nim przesadzić. Niestety trochę wybiela, ale na co dzień, gdy nie robimy zdjęć, nie używamy lamp puder sprawdza się dobrze. Ostatnio dodaję również pudru bananowego na centralne miejsca na twarzy oraz miejsca narażone na ścieranie przez maseczkę - czyli broda, żuchwa, boki nosa oraz policzki. Można zrezygnować z tego kroku i oszczędzić czas.

Konturowanie - dla zaoszczędzenia czasu możesz skorzystać z paletki w której znajduje się róż, bronzer i rozświetlacz. Trzymają ją razem z kosmetykami, które używasz na co dzień. Dzięki temu nie będziesz tracić czasu na otwieranie opakowań, odkładanie kosmetyków na miejsce oraz zastanawianie się który kosmetyk dziś użyć. Wydaje się głupie, ale to na prawdę pomaga przyśpieszyć malowanie. 
Dobre jakościowo paletki znajdziecie na przykład w marce Paese, Eveline, Wibo, Makeup Revolution. 
Z rozświetlenia możesz również zrezygnować. Najlepiej korzystać z rozświetlającego różu oraz bronzera z drobinkami. Dzięki temu nasza skóra zyska naturalny blask. 
By nadać buzi młodzieńczy wygląd nałóż róż nie tylko na policzki, ale również na boki czoła oraz nos. 
Na powieki zaaplikuj palcem rozświetlacz, który optycznie otworzy nasze spojrzenie. 
Dodatkowo możesz wykonturować powiekę tym samym bronzerem lub (i) różem. Makijaż będzie spójny i naturalny. 

Kredka i żel do brwi - tutaj wszystko zależy od tego w jakim stanie są Twoje brwi. Ja lubię spędzić nad nimi nieco więcej czasu, niż nad resztą makijażu. Niestety mam trochę dziur, które lubię wypełnić. Jest jednak jedna złota zasada - im naturalniej, tym lepiej. 
Jeśli Twoje brwi są gęste nałóż na nie koloryzujący żel, by podkreślić ich kolor i kształt. Ewentualnie dorysuj kredką bardzo cienkie włoski i wypełnij ubytki. Nie martw się jeśli nie wyjdą Ci idealne. Brwi nie muszą być takie same, dokładnie wyrysowane, ponieważ nasze twarze nigdy nie są idealnie symetryczne. Opcjonalnie nałóż jeszcze bezbarwny żel, który utrwali je na cały dzień. 

Tusz - ja lubię użyć zalotki, Ty możesz ominąć ten krok. Wybierz swój ulubiony tusz, najlepiej wodoodporny (w szczególności latem). Nie baw się w doklejanie sztucznych. Szkoda na to czasu, a w szkole źle mogliby na to patrzeć. 

Na koniec możesz spryskać buzię hydrolatem lub ulubioną mgiełką utrwalająca, by makijaż się scalił. 


Dajcie znać jak podoba się Wam ten makijaż i jak wygląda Wasze codziennie przygotowywanie do szkoły lub pracy. Jakich kosmetyków używacie i ile czasu zajmuje Wam wykonanie takiego basicowego makeupu Jak zawsze pełną listę produktów, które użyłam znajdziecie na moim instagramie :D
Recenzja: Yope | Mleko owsiane naturalna odżywka i szampon

Recenzja: Yope | Mleko owsiane naturalna odżywka i szampon


Cześć kochani. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do marki Yope. Zawsze kojarzyła mi się z dobrymi składami mydełek w płynie do rąk. Gdy w promocji udało mi się zgarnąć zestaw do włosów Mleko owsiane, byłam pewna, że produkty będą idealne do codziennej pielęgnacji włosów. Niestety, jak to się mówi - nie oceniaj po okładce. W moim przypadku ładne opakowanie i znana marka nie przełożyły się na pozytywne odczucia. Jestem wręcz wkurzona i mam obawy przy każdym nałożeniu szamponu na włosy. Niżej dowiecie się dlaczego.

Informacje o produkcie
Bogate w witaminy, flawonoidy, sole mineralne i związki mineralne organiczne wyciągi z limonki, awokado, kozieradki, figi i melona koją i pielęgnują skórę głowy, wzmacniają i zmiękczają włosy, ułatwiają ich rozczesywanie i przyspieszają wzrost. Do szamponu dodaliśmy też odżywcze mleko owsiane, nawilżający składnik uzyskany z cukru kukurydzianego oraz aminokwasy z pszenicy, które przyciągają wilgoć i wnikają do wnętrza włosów. Powstała łagodna formuła, idealna do codziennego stosowania. Delikatnie myje, nie obciąża włosów, pozostawia je miękkie, lśniące i elastyczne.

Mleko owsiane dba o utrzymanie włosów w dobrej kondycji. Zawarte w nim proteiny chronią przed uszkodzeniami, odżywiają i poprawiają elastyczność, dzięki czemu włosy są mniej łamliwe. Aminokwasy z pszenicy przyciągają wilgoć, wnikają do wnętrza włosów i nawilżają je od środka. Recepturę wzbogaciliśmy organicznymi wyciągami: z limonki (odświeża i tonizuje), figi (wzmacnia i chroni włosy), melona (nawilża), awokado i kozieradki (odżywiają). To wszystko, czego włosy normalne potrzebują do codziennej pielęgnacji, by utrzymać dobrą formę.



• Produkt: Yope Mleko owsiane szampon i odżywka
• Cena: 19.99 zł / 170 ml/ 300 ml
• Gdzie kupić: Yope.me | Drogeriapigment.pl | Ekobieca.pl | Superpharm.pl

Działanie
Niestety szampon bardzo mnie rozczarował. Ma nieco rzadką konsystencję, więc wydawać by się mogło, że będzie łatwy w zmyciu. A tu wielkie zaskoczenie - szampon bardzo trudno się zmywa. Przy moich włosach za ramiona mam bardzo duży problem z usunięciem szamponu. Co bym nie robiła włosy są tłuste, ciężkie i oklapnięte. Wyglądają tragicznie. Jedynym sposobem, który ratuje sytuacje jest rozwodnienie szamponu w kubeczku.
Niestety włosy na drugi dzień są już tłustawe. Nigdy nie miałam takiej sytuacji z innymi szamponami. Yope słabo się pieni, przez co mam wrażenie, że nie domywa skóry włosów.
Bez odżywki włosy są splątane i niezbyt przyjemne w dotyku.
Zapach jest też trudny do opisania. Pomijając fakt, ze mam problemy z opisywaniem zapachów, to tutaj jest on po prostu dziwny. Trochę słodki, może lekko waniliowy, ale perfumowany. Nie jest on ani nie znośny, ani na tyle przyjemny, by się nim pozachwycać. Nie pozostaje długo na włosach.
Plus za skład, opakowanie z pompką, które lubię oraz łagodny detergent myjący.

Odzywka jest dość rzadka, przez co potrafi przelać się przez palce. Moim zdaniem opakowanie jest dość nie poręczne. Mokre ręce mają problem z otwieraniem opakowania, do tego wygina się co utrudnia sprawę. Zamykanie buteleczki to również niełatwa sprawa.
Ogólnie powiedziałabym, że odżywka jest taka zwykła. Oczywiście nie będę w 100% obiektywna w stosunku do tego produktu, ponieważ ja odżywkę wcieram we włosy i dosłownie po kilku sekundach spłukuję. Nie mam czasu na 2-3 minutowe czekanie z odżywką na włosach. Z tego powodu wolę też na co dzień maski, ponieważ mają silniejsze działanie przez te kilka chwil. Wracając jednak do Yope, daje on radę wygładzić włosy. Są miękkie i łatwiejsze w rozczesaniu.
Skład również jest przyjemny, ale raczej nie zdecyduję się na kolejny zakup Mleka owsianego.
Zapach ma praktycznie identyczny jak szampon.


Skład
Szampon: Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Wheat Amino Acids, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ficus Carica Fruit Extract, Trigonella Foenum-Graecum Seed Extract, Glyceryl Caprylate/Caprate, Propanediol, Avena Sativa Kernel Extract, Xanthan gum, Parfum, Sodium Benzoate, Citric Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Sorbate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Hexyl cinnamal, Linalool

Odżywka: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Wheat Amino Acids, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ficus Carica Fruit Extract, Trigonella Foenum Graecum Seed Extract, Polyglyceryl-3 PCA, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum, Lactic Acid, Avena Sativa Kernel Extract, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Hexyl cinnamal, Linalool

Ocena końcowa
Niestety produkty nie zrobiły na mnie dobrego wrażenie. O ile odżywka jest w sumie ok, o tyle szamponu mam dość i marzę by już się skończył. Patrząc na składy innych produktów do włosów od Yope żałuję, że nie wybrałam innego zestawu, np. Orientalnego ogrodu. No cóż, sama nie wiem czy dam jeszcze szansę innym produktom. Być może skuszę się na odzywki, bo cena promocyjna jest naprawdę przyjemna. Mimo wszystko nadal mam ochotę na produkty do nawilżania ciała oraz mycia rąk.

A kto z Was używał kosmetyków do włosów od Yope? Jakie macie wrażenia? Czy Mleko owsiane również tak bardzo nie przypadło Wam do gustu?
Nowości Lipca

Nowości Lipca


Niestety tarczyca i inne problemy zdrowotne dają mi w kość, dlatego chociaż zmotywowana odpuszczam w pewnych momentach i dlatego u mnie takie przerwy :C Trzymajcie kciuki, by takich przerw było jak najmniej.
A co słychać u Was? Jak mijają wakacje? Gdzie już byliście, lub jakie macie plany na ostatnie 16 dni sierpnia? Kupiliście może na wakacjach jakieś ciekawe perełki kosmetyczne? U mnie w lipcu zebrało się kilka nowości w tym jedno odkrycie, które zmieniło nawilżenie mojej skóry, dlatego zapraszam do przeczytania :)


1. Zrób Sobie Krem potrójny kwas hialuronowy 1,5% - no to zacznijmy od mojego małego odkrycia. Chociaż już nie raz słyszałam o działaniu kwasu hialuronowego na skórę nie miałam okazji spróbować. W końcu zdesperowana brakiem dobrego nawilżenia ze strony jedynego nie obciążającego mojej cery kremu sięgnęłam po potrójny kwas ze ZRS. To był strzał w 10!

2. Yope naturalny szampon i odżywka mleko owsiane - i tu małe rozczarowanie. Szamponu nie lubię, bo mam problem ze zmyciem tego gagatka. Odżywka taka zwyczajna jak dla mnie. Oczywiście ciągle testuję, więc nie jest to moja ostateczna opinia ;)

3. Catrice kredka do brwi Slim'matic - nie było w drogerii mojej ulubionej kredki z Wibo, dlatego zdecydowałam się na automatyczną kredeczkę z promocji od Catrice. Nie zbyt się polubiłyśmy, ponieważ jest bardzo nie wydajna. Tak niewydajnej kredki dawno nie miałam, a i sztyft dziwnie zmienia kształt podczas malowania.

4. Bell Hypoallergenic Nude Liquid Powder - podkład który w szybkiej chwili stał się wręcz kultowy za sprawą youtuba. Musiałam spróbować i spróbowałam. Czy zachwyca, wciąż nie wiem. Muszę jeszcze dokładniej mu się przyjrzeć, ale spodziewałam się petardy od pierwszego nałożenia, a tu nie do końca tak pięknie jak mogłoby się wydawać ;p

5. Zrób Sobie Krem naturalny złoty olej jojoba - nigdzie nie mogłam znaleźć zdjęcia opakowania, ale tak, jedną z moich nowości jest olej jojoba. Niestety moja skóra nie lubi się za bardzo z olejami, ale lekka jojoba fajnie sprawdza się jako dodatek do glinki oraz w okolice oczu.

6. Lovely Sweet kissing powder HD - puder dorwałam na promocji w Rossmannie, a że potrzebowałam czegoś nowego to wrzuciłam do koszyka. Niestety nie do końca jest moim ulubieńcem, chociaż fajnie sprawdza się pod oczy, ale więcej napiszę w recenzji. 


Czy próbowaliście już te produkty? Dajcie znać czy znacie i co o nich sądzicie :D
Copyright © 2014 Karolinka's beauty and makeup , Blogger