Bioliq Dermo, krem rozjaśniający przebarwienia


Cześć ; )
Moja skóra od dawna zmaga się z przebarwieniami i bliznami potrądzikowymi. Zrezygnowałam z kremu nawilżającego na rzecz kremu na regenerującego przebarwienia. Przez ponad dwa miesiące używałam kremu Iwostin Lucidin na przebarwienia, więc tym razem chciałam spróbować czegoś nowego. 
Będąc w aptece Super-Pharm jak zwykle natrafiłam na wiele ciekawych promocji. W oczy rzucił mi się krem Bioliq DERMO rozjaśniający przebarwienia za 12.99 zł. Nie zastanawiałam się długo i wrzuciłam go do koszyka. 
Producent mówi nam o ekstrakcie z Rabdosii, która ma za zadanie zmniejszać widoczność plamek pigmentacyjnych. Produkt powinien widocznie zmniejszyć przebarwienia i zapobiegać ich ponownemu powstawaniu. Mowa jest również o wyrównywaniu kolorytu skóry i o zapewnieniu cerze świetlistości oraz zdrowego wyglądu. Dodatkowo krem powinien opóźniać procesy starzenia, działać regenerująco, odżywczo i nawilżająco. Jak zwykle tysiąc ciekawych obietnic, ale czy ten krem w ogóle działa? 
Kremu używam tylko wieczorem, chodź można stosować go również rano. Czytałam gdzieś, ze nadaje się pod podkład, jednak tego nie przetestowałam. Produkt delikatnie nawilża. Po nałożeniu kremu na buzię nie mam już tego okropnego uczucia ściągnięcia, szybko się wchłania, zostawia delikatny tłusty film na buzi, lecz nie radzi sobie z kilkoma suchymi miejscami na mojej twarzy tzn. kącikami nosa, brodą i łukiem brwiowym. Nawilżanie nie jest jego głównym zadaniem, więc można mu to wybaczyć, poza tym w składzie mamy kilka razy podany różnego rodzaju alkohol, czego bardzo nie lubię. Raczej nie ma co spodziewać się mocnego nawilżenia, na długi czas. 
Jeśli chodzi o rozjaśnianie przebarwień, mam wrażenie, że kiedy pozwalam skórze odetchnąć od mojego głównego nawyku - wyciskania i rozdrapywania pryszczy, krem delikatnie działa na plamki. Używam kilku produktów bezpośrednio na podrażnione miejsca, więc nie wiem, czy to działanie tylko kremu, czy również pozostałych produktów, a może tylko i wyłącznie ich. 
Nie mam większego problemu z kolorytem, myślę, że Iwostin Lucidin dużo zdziałał jeśli o to chodzi, ale po wieczornej "masakrze" czyli rozdrapywaniu, rano skóra wydaje się być bardziej ujarzmiona i już nie tak czerwona jak wieczorem przed użyciem kremu. 
Zapach również jest delikatny i jak dla mnie przyjemny. 
Plusem też jest to, że nie zawiera parabenów, czyli konserwantów, które bardzo często nas zapychają. Jest to też kosmetyk dermo, a ja jestem wielką fanką takich produktów. 
Podsumowując, dla mnie krem jest ani na plus, ani na minus. Za tą cenę, szczególnie promocyjną, nie ma co spodziewać się super efektów, jednak jeśli twoja skóra nie ma zbyt wielu wymagań, możesz spróbować. Pamiętajmy, że każda z nas ma inny typ skóry i na każda z nas krem czy inny produkt będzie działał inaczej, co zawsze staram się podkreślać :) 
 

1 comment:

  1. Świetny post :)
    Zapraszam: http://allixaa.blogspot.com/

    ReplyDelete

Copyright © 2014 Karolinka's beauty and makeup , Blogger